WAŁ POMORSKI - POMMERNSTELLUNG
Oficjalna strona internetowa Pomorskiego Klubu Eksploracji Umocnień z Miastka

![]()
UWAGA!
Nowa strona na temat umocnień w Wałczu - wersja testowa 17-03-2007
Strona jest jeszcze budowie – poniżej link do tego co już powstało.
PKEU - Prawda czy fikcja?
Pomysł powstania Pomorskiego Klubu Eksploracji Umocnień powstał w kilka miesięcy po pierwszym wyjeździe do Szczecinka, żeby obejrzeć "bunkry". Zajechaliśmy tam pełni werwy i niewiedzy. Ja, Robert Stanisławski, Jarek Lemański stanęliśmy naprzeciw dużego betonowego ustrojstwa z niemałym zażenowaniem. Widok dużej betonowej bryły naprawdę budzi respekt. Nie było to, co prawda jakiegoś rodzaju religijne uniesienie (jesteśmy w miarę normalni, przynajmniej koledzy, i daleko nam do takich uczuć), ale przyznać trzeba, ze uczucie było cokolwiek dziwne. Na początku były problemy z wejściem do środka obiektu, ale po kilku karkołomnych wygibasach udało się. Dysponując dość słabym oświetleniem i w ogóle znikomym zapleczem technicznym, zaczęliśmy penetrować poszczególne pomieszczenia. Mój Boże! Teraz trudno spamiętać, jakie domysły i różnego rodzaju pomysły mięliśmy.... Wiele pomieszczeń udało się nam rozpoznać poprawnie, ale reszta... Tak wiec zaczęliśmy...
Nie dysponując żadnym planem, mapą, nawet serwetką ze szkicem, zaczęliśmy błądzić po okolicznych lasach. Napotykani tubylcy dość przyjaźnie odnosili się do nas, informując gdzie i co w lasach jest poukrywane. Co do przeznaczenia znalezisk zaczęły występować podobne problemy jak w bunkrze nazwijmy go tymczasowo nr jeden.
W miarę postępowania "prac" zaczęliśmy coraz lepiej czuć się w nowej roli. Co prawda odnajdywaliśmy coraz więcej, ale na tak zwane chybił trafił. Podczas drogi powrotnej pomni słów autochtona zajechaliśmy do Punktu Informacji Turystycznej w Szczecinku, w którym to Jarek wyszperał książkę dotycząca Wału Pomorskiego, ja zaś pozwoliłem sobie na sfotografowanie mapy Szczecinka, na której zaznaczone były stanowiska obronne należące do linii Wału Pomorskiego, czyli oględnie mówiąc bunkry.
Droga powrotna do Miastka upłynęła nam w milej czytelniczej atmosferze. Po powrocie do domów zaczęliśmy wgłębiać się w tajniki "bunkroznawstwa". W najlepszej sytuacji byłem ja, dlatego ze jako jedyny miąłem w miarę regularny dostęp do Internetu za pośrednictwem dobrych znajomości w kafejce, laptopa z karta sieciowa, oraz pewnej ilości wypitego alkoholu z obsługą i szefostwem firmy. Lecz niestety, sieciówka z niesamowita regularnością zaczęła się przegrzewać, zrywając w ten sposób połączenia. Strumień danych jednak nieprzerwanie, bądź tez z pewnymi przerwami płynął.
Zaczął się okres trawienia danych. Biorąc pod uwagę ogrom zasobów Internetu, trafiałem dość dobrze. Trafienia trzeba tylko było posegregować, a następnie w jakiś sposób przetłumaczyć to z polskiego na nasze. Dla Jareczka, jako dla rasowego historyka wojskowości praktycznie wszystkie określenia były zrozumiale, inaczej było ze mną i z Robertem - dla nas PAK czy FLAK były podobnym sprzętem i przy próbach wykładów Jarka na ten temat sugerowaliśmy mu pędzenie "FLAKA". Mając jednak podbudowę złożoną z dużej ilości filmów wojennych, nasza wiedza o temacie powoli zaczęła się powiększać.
Następnym przełomem była znakomita inwestycja Jarka - podłączył się do stałego łącza internetowego! Jakby to powiedziała moja kochana Babcia - w sama porę, ponieważ mój dostęp do Internetu zniknął wraz z bankructwem kafejki. Trudno. Książkę pochłanialiśmy w tempie zastraszającym, sam potrafiłem ja przeczytać dwa razy w ciągu jednego dnia (no prawie). Jedyna rzeczą, która nie odpowiadała nam w niej to niesamowity chaos i zbyt ogólnikowe potraktowanie tematu. z tym drugim można się pogodzić, ponieważ linia umocnień Wału Pomorskiego ciągnie się przez setki kilometrów, trudno wiec zmieścić na stu kilkunastu stronach formatu A5.
Ziarno jednak zostało zasiane.
Następny wyjazd odbyliśmy w rejon Sępolna Wielkiego, czyli kilkanaście kilometrów od Miastka. Dysponowaliśmy już planami i mapami okolicy, w która się wybraliśmy, podróż wiec nie powinna stanowić problemu...
dotarliśmy do Sępolna, jako pierwszy cel obraliśmy sobie bunkier dowodzenia tuz za wsią. niestety, ktoś przywłaszczył sobie kawał betonu jako magazyn na różnego rodzaju ram, drzwi i okien. Wejścia były zabezpieczone kratami i mogliśmy jedynie wetknąć kamerę i aparat cyfrowy w przestrzenie miedzy kratami, żeby udokumentować obiekt.
Po uzgodnieniu dalszej strategii działania ruszyliśmy w stronę drugiego krańca wsi do stanowisk za skrzyżowaniem do Cybulina. Zaraz za rowem przeciwczołgowym, który Robcio pieszczotliwie nazwał wałem (subtelna to różnica), odnaleźliśmy znakomicie zachowany (jak zresztą inne w rejonach wsi) bunkier z pomieszczeniami dla telefonistów, dowódcy i łączników. Po wprawnej eksploracji Jarek zlokalizował zespól bunkrów zbudowany na wzór szańca piechoty z XIXw.
Robert Kamaszyn